Plan nabożeństw

Niedziele

8.00 - Boska Liturgia

czytania apostolskie, Ewangelia w jęz. cerkiewnosłowiańskim i polskim

10.00 - Boska Liturgia

17.00 - akatyst i molebien

 

Środy

8.00 - Boska Liturgia

 17.00 - akatyst do świętego Nektariusza metropolity Pentapolis i cudotwórcy z Eginy z molebniem przed św. relikwiami za chorych i cierpiących

Czwartki

17.00 - akatyst przed ikoną
Matki Bożej Wszechkrólowej

 

Piątki

8.00 - Boska Liturgia

 

Soboty

8.00 - Boska Liturgia

17.00 - całonocne czuwanie

 

 

Aktualności

Wspomnienie pielgrzyma

sw. nektariusz 21x356 ii large

Zdecydowanie bardziej poruszyło mnie pożegnanie, niż przywitanie relikwii. Na przywitanie nie byłam jeszcze gotowa, nie docierało do mnie to, że dostąpił nas taki zaszczyt. Trudno było się skupić, tyle się działo – nadzwyczajne tłumy ludzi, przyozdobiony teren parafii, zapalone świece w oczekiwaniu na Świętego, licznie zebrane duchowieństwo, delegacja z Grecji. Atmosfera była na pewno wyjątkowa, ale ciężko było mi uchwycić duchowy aspekt - może ze względu na nadzwyczajność wydarzenia? Takie, miało miejsce u nas w parafii po raz pierwszy w historii. Albo po prostu nie przygotowałam się do niego dostatecznie – z drugiej strony jak się można do czegoś takiego przygotować? Zapoznanie się z żywotem świętego wzbudziło jeszcze większe poczucie niegodności spotkania z nim i swojej niedoskonałości.

Inaczej było przy pożegnaniu relikwii, na które przyszło już dużo mniej ludzi. Było kameralnie i pięknie, choć trochę smutno, gdy sobie uświadomiłam, że święty zaraz nas opuści, a mi się tak naprawdę jeszcze nie udało odczuć jego obecności. W momencie gdy staliśmy wokół relikwii i oczekiwaliśmy na grecką delegację śpiewając  tropar i kondak do świętego, czas  się zatrzymał. Wtedy z pełną siłą odczułam, że dzieje się coś wyjątkowego. Cały zewnętrzny świat przestał się liczyć. Jednak Bóg naprawdę smutek przemienia w radość.

Był to moment niezwykle wzruszający i w ogóle niezwykły. Gdy wychodziliśmy z cerkwi z procesją z relikwiami pośród nas, przenieśliśmy się z chłodnej, deszczowej Polski, w najpiękniejsze, najcieplejsze zakamarki Grecji, gdzie procesje ze świętymi, wąskimi uliczkami to codzienność.

Święty obdarzył nas w momencie pożegnania szczególną łaską – wiem, bo pytałam koleżanek. One też to poczuły. Nieziemską radość w sercu i spokój w duszy. Jakby chciał nas pocieszyć i dodać sił do dalszego życia. Przekazał nam duchowy telegram – przypomnienie, co jest naszą prawdziwą ojczyzną.

Gdy samochód z moszczami ruszył zgromadzeni ludzie, jak zaczarowani, jeszcze długo podążali za nim, chcieli być jak najdłużej w otoczeniu Świętego.

Pomimo tego, że relikwie w naszej parafii znajdowały się jedynie dwa dni, mi się wydawało jakby to trwało dużo dłużej. Może to dzięki intensywności nabożeństw? Wieczernia, akafist, św. Liturgia, akafist, pożegnanie relikwii? Tego weekendu wszystko toczyło się wokół tych wydarzeń, stało się swego rodzaju centrum uwagi i życia. Mimo tego, nie odczuwało się zmęczenia, a chciało się przebywać w cerkwi jeszcze więcej i więcej. To pokazuje, że święci rzeczywiście są żywi w Bogu – nie przestają przyciągać do siebie ludzi nawet po swojej ziemskiej śmierci. A ich chwała jaśnieje jeszcze wyraźniej.

Swiatitielu Otcze Nektarije moli Boga o nas.

Pielgrzym